| Kapitalizm - liberalizm polityczny cz.2 |
|
|
|
|
Punktem wyjścia systemu Milla – podobnie jak u Konstanta i Benthama był indywidualizm, podobnie jak tam celem rozważań było zapewnienie wolności, pojętej jako indywidualna odrębność jednostki. Wolności tej konstatował Mill – zaczyna jednak zagrażać
poważne niebezpieczeństwo. Niebezpieczeństwo to tkwi we wzrastającym w siłę ruchu masowym, w zbiorowości mierności. Istnieje zatem kolizja interesów między zbiorowością, społeczeństwem a jednostką. Trzeba z tego powodu wytyczyć wyraźniejszą granicę dla zabezpieczenia interesów jednostek, granicę która by ją chroniła zarówno przed despotyzmem, jak przed tyranią większości, tzn. przed państwem z jednej strony i przed samym społeczeństwem z drugiej.
Droga do wolności – powtarzał Mill tezy swoich poprzedników – prowadzi nieuniknieni do wolności sumienia i wolności opinii. Prawa do wolności sumienia i wolności głoszenia poglądów należą do praw tkwiących W naturze człowieka i nie można go ich pozbawić. Istnieje jednak istotny wyjątek od reguły: to sytuacja w której wolność sumienia i opinii przenosi się w sferę działalności naruszającej przekonania innych, zakłócając tym samym porządek społeczny. Opowiadając się zatem nadal za utrzymaniem zasad wolności słowa i druku, Mill czynił wyłom w zasadzie niczym niewzruszonego leseferyzmu. Mill doskonale widział krystalizujący się już podział współczesnego państwa kapitalistycznego na dwie przeciwstawne grupy. Mill trafnie też dostrzegał zmniejszenia znaczenia klas pośrednich; realistycznie stwierdzał, że posiadacze nie są już członkami klas średnich. Nie byłby oczywiście liberałem, gdyby nie dzielił wiary swych poprzedników to, że państwo i jego rząd reprezentacyjny, czyli ustrój liberalny to najlepsza ochrona interesów większości klas i większości jednostek. Nie oznaczało to oczywiście zerwania z mieszczańsko – demokratycznym modelem ustroju politycznego. Przeciwnie: Mill nadal trwał na pozycjach liberalizmu. Jego katalog przejawów wewnętrznej wolności jednostki był tak obszerny, jak u innych liberałów. Człowiek wolny powinien ograniczać swą wolność tylko w takim stopniu, w jakim ona przeszkadza innym. Gwarancją instytucjonalną są organa przedstawicielskie, skupiające reprezentantów wszystkich grup społecznych. Zasadą pozostało również, że państwo to stróż interesów jednostek, że władza może ingerować tylko tam, gdzie dzieje się krzywda innych. Pomoc socjalna sprzyja demoralizacji ludzi i nadmiernej populacji. Mill dobrze jednak zdawał sobie sprawę z tego, że ingerowanie przez państwo tylko w przypadkach gwałtu lub oszustwa to fikcja. Jakkolwiek kontynuował myśl swych poprzedników, że wolność to rezultat samowładzy dojrzałego społeczeństwa wybierającego rząd reprezentacyjny, rozumiał przecież, że w nowych okolicznościach państwo nie może być siłą bierną. Przeciwnie państwo, którego ambicją jest skutecznie chronić wolność, musi być organizacją silną i prężną, a także bardziej niż dotąd aktywną w stosunku do swych obywateli. Mill znacznie wyraźniej niż jego poprzednicy stawał w obronie interesów ekonomicznych i politycznych warstw posiadających. Pozwalał np. państwu wymuszać, aby każda osoba brała udział w pracy i ofiarach na obronę społeczeństwa lub jego członków przed krzywdą i przykrościami. Był szczerym demokratą, jednym z głównych teoretyków demokracji. Walczył o powszechne prawo wyborcze, domagał się zniesienia dyskryminacji kobiet itp. Najnowsze:
Najstarsze:
|


